wtorek, 27 stycznia 2015

200 wyswietleń !!!!!!

Z tej okazji postanowiłam wpisać jak to robią na blogach "pamiętnikowych"chociaz jeden post. Bardzo się cieszę z tego powodu, smuci mnie jedynie fakt bardzo małej ilosci komentarzy. Zachęcam do tego, ponieważ nawet jak widze statystyki to nie wiem co chcielibyście czytać, co wam się podoba, a co nie.
Dziękuje również mojej Becie za to że pomaga mi przy opowiadaniach. Opowiem również troszkę o sobie.
EDYCJA1
Z powodu tego co google narzuciło bloggerowi muszę zrobić cenzure w tym poście T^T

1. Uwielbiam Yaoi

2. Szczególnie :
a) Grupowy seks



b) BDSM {a jak maja długie włosy to ...mhmn...}


c) Jak oni płaczą z bólu

d) Przerażające, ale również interesujące w swej naturze, stworzenia


3. Ten moment bicia Erena przez Leviego

4. Głos Marilyna Mansona

5. Uwielbiam również jak ludzie robia sobie albo inni krwawą krzywdę.

Znasz ludzkie uczucia? (1)

  ' -Atriel! - usłyszałem głos matki - Stój! '
Nagle obudziłem się cały spocony, na łóżku. Znów to samo, muszę sie uspokoić. Zwgarek wyswietla 3:33. Nie chcę już dzisiaj spać. Tak więć wstałem i postanowiłem się pouczyć na zajęcia z biologii. Akurat czytałem na temat krwi.  Zainteresowałem się tym, więc poszukałem informacji na internecie. Natrafiłem na artykuł o problemie samookaleczania sie ludzi. ' Dlaczego oni to robią? To jest sposób na odprężenie, po tym jest lepiej, to pomaga? czy to jest możliwe? Nigdy tego nie robiłem, a chcę spróbować. ' Poszedłem więc na dół i wziąłem ze skrzynki na narzędzia, nożyk do papieru. wróciłem do swojego pokoju. Usadowiłem się wygodnie na łóżku wygodnie, przyłożyłem narzędzie do ręki i przycisnąłem, delikatnie zabolało, ale ulgi nie odczułem, więc spróbowałem mocniej docisnać i przejechałem po skórze. To bolało ale krew jeszcze nie leciała. Zrobiłem jeszcze kilka nacięć i zaczęła lecieć czerwona ciecz. Poczułem chwilowe odprężenie i zafascynowałem się nią. Kiedy klika kropel zleciało na szara pościel, stwierdziłem że coś jest nie tak, krew za szybko leci. Chyba za głęboko pociąłem. Kurcze, nie mam w domu nic do zatamowania postanowiłem pobiec do szpitala, ponieważ jest dwie przecznice dalej.
W środku podszedłem do długowłosego mężczyzny w białym kitlu.
- Przepraszam, czy może mi pan pomóc, chyba za mocno się przeciąłem. - powiedziałem z naturalnym spokojem
 - Ja nie jestem lekarzem, ale zaraz kogoś zawołam. - odpowiedział, patrząc na zakrwawioną, zaciśniętą rękę na drugiej.
- Dobrze, jeszcze trochę wytrzymam, chyba.
odwrócił się i zawołał kogoś po imeniu. "Ten ktoś" podbiegł od razu. Zaczynało kręcić mi się w głowie.
- Dzień dobry. Nazywam się Zoriel. Pokaż co Ci się stało.
- Miło mi, ja jestem Atriel. Pociąłem sobie ręke i krew nie chce przestać lecieć. - pokazałem mu wewnetrzną stronę nadgarstka, tłumacząc się.
- O cholera ... Dobra będziemy to musieli szyć. - zwrócił sie do mnie - Możesz juz iść, później do ciebie zajrze. - ta wypowiedź skierował do długowłosego.
- Okej, dowidzenia. - Odpowiedział z uśmiechem mężczyzna w białym kitlu.


wtorek, 13 stycznia 2015

Klub

 Wszedłem do klubu. Nie pierwszy raz tu jestem. Są tu sami faceci. Podszedłem do baru i zamówiłem whisky. Trochę dalej stał mężczyzna  z czarnymi włosami i oczami. Wypiłem cały trunek i zwróciłem się w jego stronę.
- Jak masz na imię? - spytałem, szepcząc mu do ucha
- Kastiel, a ty, mój drogi? - przy okazji łapiąc mnie za tyłek
- Nataniel, chcesz iść ze mną do pokoju? - powiedziałem ciągnąc go delikatnie z a rękę.
Gdy znaleźliśmy wolne miejsce, spytałem się : "Czy mogę zrobić ci loda". Na odpowiedź tylko przytaknął. Więc od razu zabrałem się do roboty.
Szybko rozpiąłem mu rozporek i zacząłem lizać jego członka. Najpierw possałem tylko czubek, ale później spróbowałem wziąć całego. Wzrok przeniosłem na jego twarz. Byłe piękna, pokryta uczuciem podniecenia i delikatnego zawstydzenia. Prawie doszedłem.
- Prze...przestań, bo za...zaraz dojdę..!  - jąkał się od nadmiaru uczuć.
I jak powiedział tak było. Udało mi się ^połknąć^  całego w momencie wytrysku. Wypiłem całą spermę.
- Jest pyszna. - stwierdziłem po chwili. - Możesz już włożyć?
- Jasne. - odpowiedział z uśmiechem. - Odwróć się.
Złapał mnie za biodra i gwałtownie wepchnął penisa we mnie. Poczułem jakby coś się we mnie rozrywało i wielki ból.
- To b...boli. - jąkłem
- Jesteś taki ciasny. - odpowiedział.
- Mam to uznać za komplement? - zapytałem z ironią
- Ha ha ha, dobry jesteś. Ale tak to komplement. - odparł
Przyspieszył ruchy, i po kilku minutach doszedł we mnie. Jego nasienie wypływało zmieszane z moją krwią. Wytarł i ubrał mnie ponieważ ja nie miałem nawet siły się ruszać. Wziął mnie na ręce po czym skierował się w stronę wyjścia
- Myślałem że będziesz trochę delikatniejszy, jak stałeś przy barze...
- Tam stał Kastiel, ja jestem Ksavier. - uśmiechnął się
- C...co? Nie rozumiem.
- Jestem jego drugą osobowością, ale on o tym nie wie.
- Aha. - poinformowałem go
- Nie jesteś zaskoczony, zszokowany? - zdziwił się.
- Nie, pracuje jako psychiatra, mało rzeczy mnie może zdziwić.
- To moge liczyć na następne spotkanie? - jego oczy zabłyszczały z ciekawości
- Może... , możesz mnie już postawić na ziemi.
- Nie dostane nawet twojego numeru?
- Jeśli chcesz mnie mieć jeszcze raz to się trochę wyśil. - odpowiedziałem po czym oddaliłem się w swoją stronę. 'Ciekawy z niego typ'

piątek, 9 stycznia 2015

Dziwna historia cz.1

 Wstałem dziś wcześniej niż zwykle. Chwile poleżałem i gwałtownie podniosłem się. Poszedłem do łazienki, ściągnąłem koszulkę, włączyłem piosenkę Kaena "Kartka z pamiętnika" , przemyłem twarz i obserwowałem swoje oblicze w lustrze. Ostatnio skóra mi poszarzała, oczy straciły swój blask, a w miejsce tego wtargnęła pustka. Wyszedłem z domu z planem pójścia do szkoły, ale jednak zrezygnowałem. Poszedłem do sklepu po fajki i żelki. Skierowałem się w stronę bunkrów, zapaliłem papierosa. Położyłem się na betonowej płycie i obserwowałem niebo, a słońce świeciło dzisiaj wyjątkowo jasno.Nawet nie zorientowałem się kiedy zasnąłem.Obudziło mnie szturchanie w głowę.Niechętnie  otworzyłem oczy. Ujrzałem GO nad sobą. Miał blond włosy, duże niebieskie oczy Jednak najbardziej zaskoczyły mnie śnieżno białe skrzydła.
To był mój anioł stróż. Zazwyczaj się ich nie widzi, ale kiedyś miałem wypadek i po tym ukazał mi się.
- Miałeś dzisiaj iść do szkoły i przestać palić, zniszczysz sobie płuca w wieku 16 lat ! - zdenerwował się aniołek
- To słodkie patrzeć jak się denerwujesz, a płuca już mam zniszczone.
- Nie masz nic ciekawszego do roboty, niż spanie tutaj ? Znajdź sobie dziewczynę, zakochaj się !
- Jestem już w kimś zakochany - odpowiedziałem delikatnie podirytowany
- W kim ?
- Nie powiem
Wstałem gwałtownie i zapaliłem następną fajkę. Dym skierowałem na jego twarz.
- Chodź, mam pomysł. - powiedziałem
sokkap-9d263e2ec89a8c3cd807

Poszliśmy do Magicznego (tak nazwałem miejsce gdzie trzymam maszyny) wyprowadziłem Yamahe R1, założyłem kask i pojechałem w kierunku parku. Zatrzymałem się na parkingu. Na ławce w parku siedziała czarnowłosa dziewczyna. Zainteresowała mnie ponieważ  otaczała ją aura tajemniczości. Przysiadłem się do niej zauroczony. Samo przebywanie obok dziewczyny przyprawiało mnie o szybsze bicie serca. Jednak spostrzegłem, że Astiel (anioł stróż) zaczął się dziwnie zachowywać, a mianowicie to : rozglądał się, odleciał od dziewczyny i nie chciał się zbliżyć. Pierwszy raz tak postępował. Spojrzał na mnie, w jego oczach było widać zaniepokojenie i jeszcze coś czego nie rozpoznałem.
- Odsuń się od niej, ona jest niebezpieczna. - powiedział do mnie w myślach.
lawka w parku

Warkoczyk

Pewnego ranka obudziło mnie stukanie do okna. Wstaje i rozglądam się co jest na podwórzu jednak niczego nie zauważam. Odwracam się i nagle stoi przede mną chłopak. Ma bardzo jasną karnację, czarne włosy, duże niebieskie oczy. Odskoczyłam do tyłu lekko przestraszona. Aki delikatnie się zaśmiał i podała mi rękę.
- Wesz jak ja tego nie lubię! - odpowiedziałam wracając do łóżka
- Wiem, wiem. Ale ja uwielbiam patrzeć na twoją minę kiedy cię wystraszę.
Podszedł do łóżka i skoczył na nie, a ja tylko jęknęłam z bólu. Nie mogłam dalej zasnąć wiec zaczęłam bawić się jego warkoczykami.
- Co dzisiaj chcesz porobić? - spytał Aki
- Możemy iść do szkoły a później do kina i na lody. - zaproponowałam
- Ale ja nie chce do szkoły...!
Czy wspominałam że Aki jest moim osobistym demonem...

Piękny...

Zauważyłem przechodzącą postać. To była ONA, Bambina.
Była ubrana w majestatyczną, szkarłatno-czerwoną suknię. Złociste włosy, mieniące się, splecione w wysokim koku. Spojrzała w moją stronę. Zadziwiające, a zarazem wyjątkowe, było to że oczy miała w dwóch kolorach, jedno zielone, a drugie niebieskie. Stała obok niej Lea, jej morsko-niebieska sukienka doskonale pasowała do jej rozpuszczonych kasztanowo-brązowych włosów. Co chwila je poprawiała, odkrywając zielone jak trawa oczy. Podążyła za wzrokiem Bambiny i uśmiechnęła się. Podszedłem do nich, uważnie obserwowały każdy mój ruch. Skłoniłem się i ucałowałem rączki.
- Witam moje drogie Panie - słyszałem bicie ich serc - Dobrze się bawicie ?
- Jak najbardziej - powiedziała Lea zaczerwieniona
- Może chciałybyście się czegoś napić ?
- Nie, dziękuje - Powiedziały obie w tym samym czasie
- Szkoda, bawcie się dobrze
Kiedy odchodziłem, posłałem im uśmiech "anioła". Wyszedłem z sali,  poszedłem do mojego pokoju, mocno otwierając drzwi. Podszedłem do lustra, poprawiłem garnitur, który świetnie podkreślał moje delikatnie kręcone złote włosy, jedno niebieskie i drugie zielone oko.
Nikt by chyba nie pomyślał że mam prawie 500 lat i że jestem mitycznym potworem który...

Moje spotkanie z malarzem

Poznałam go na wystawie obrazów w Rzymie. Artysta miał na imię Leonardo. Brązowe kosmyki jego włosów opadały mu delikatnie na twarz. Oczy, jasno-zielone, były niesamowite, zupełnie ja jego obrazy. Było w nich coś niezwykłego, tajemniczego. Zapragnęłam zobaczyć gdzie tworzy te dzieła sztuki. Podał mi adres swojej pracowni.
Następnego dnia przyszłam pod wskazany numer. Stare mosiężne drzwi, delikatnie się uchyliły, gdy w nie zapukałam. Powitał mnie jeden z najpiękniejszych uśmiechów jakie widziałam. Przywitałam się, i weszłam do środka. Leonardo poprowadził mnie do swojej pracowni. W powietrzu unosił się zapach farby olejnej. Było tam mnóstwo płócien na których widniały obrazy :  przyrody, zwierząt, ludzi. Jednak główne miejsce, na sztaludze, zajmował obraz fascynujący, a zarazem intrygujący. Obraz przedstawiał...

Dramat Yaoi od kolegi z klasy ;}

Był sobie gdzieś gej. I odcięli mu net. I umarł.

czwartek, 8 stycznia 2015

Bracia

Opowiadanie  jest podzielone na 5 części.
Zielonym - przyszłość
Niebieskim - teraźniejszość
Czerwonym - przeszłość WERSJA A
Blado-czerwonym  przeszłość WERSJA B
Białym - 'wspólna' przeszłość


 Będziesz miał brata, mówili. Będzie fajnie, mówili. I co? I gówno prawda. Niby na początku miało być najgorzej. Ale to się do teraz nie zmieniło, dalej mój brat jest nieznośny. Cały czas do mnie pyskuje, nie słucha co mówię.
 Pewnego razu Michael mocno przeskrobał w szkole. A dokładniej pobił się ze starszym uczniem. Ale nie chciał powiedzieć dlaczego. Na początku chciałem na spokojnie porozmawiać, ale Michael nie wyjawił powodów. Powoli zacząłem się irytować, on to widział, ale nic nie zrobił. A właśnie on najlepiej wie co się dzieje kiedy się zdenerwuje lub zirytuje. Odpuściłem chciałem się uspokoić.
- Jak się wreszcie zdecydujesz się powiedzieć mi dlaczego, to możesz przyjść do mojego pokoju. Do tej pory masz szlaban na wychodzenie i internet. - odpowiedziałem idąc w stronę kuchni, wziąć coś do jedzenia.
Czekałem w pokoju na Michaela rozmyślając o naszych zmarłych rodzicach. Zgineli przez wypadek na motorach. Akurat ścigali się ze sobą. Po drodze zaczął padać deszcz. Mama wpadła w poślizg, a Tata chciał ją złapać... . Nie chce o tym dłużej myśleć. Kiedy dowiedzieliśmy się o ich śmierci, jakaś nić pękła, nigdy nie będzie tak samo. Michael wpadł w depresje i nie wychodził przez dwa tygodnie z pokoju, chyba że po niezbędne do życia rzeczy. W tym czasie zająłem się wszystkim innym, aby nie zajmować się natrętnymi myślami. Jednak gdy przez trzy dni nie wychodził z pokoju chciałem mu sam zanieść coś do jedzenia, nikt zza drzwi nie odpowiedział. Próbowałem je samodzielnie otworzyć, jednak nadal to nic nie dawało, poszedłem po zapasowe klucze. Kiedy już tam wszedłem, zobaczyłem Michaela siedzącego na krześle bez koszulki, całego w świeżych ranach, na podłodze leżał nóż do papieru. Z pustych oczu leciały mu łzy. Powtarzał tylko po cichutku :
- Przepraszam, przepraszam, przepraszam,...
Stałem przez chwile zszokowany tym widokiem ale jak już się ocknąłem, chwyciłem za najbliższy koc i delikatnie okryłem nim go. Wziąłem na ręce i zaniosłem do samochodu. Był dużo lżejszy niż przed stratą rodziców. Jak najszybszą drogą pojechaliśmy do szpitala. Gdy tylko go wniosłem, podbiegła do nas pielęgniarka. Wytłumaczyłem jej krótko co się stało, a ona zawołała lekarza. Przyjęli Michaela i od razu pojechali na badania. Czekałem w poczekalni. Czas mi się dłużył niemiłosiernie. Wreszcie przyszedł lekarz.
- Michael teraz śpi, ma lekką anemie i jest niedożywiony i odwodniony. Wszystko będzie dobrze, za dwa dni powinien wyjść.
- Dziękuje panie doktorze. -  odetchnąłem z ulgą.



Kiedy już tam wszedłem, zobaczyłem Michaela siedzącego na krześle bez koszulki,w ręku trzymał nóż do papieru i robił nim kreski na ręku. Brzuch miał niechlujnie obwiązany bandażem. Z jego pustych oczu leciały mu łzy. Podbiegłem do niego i wyrwałem mu nożyk. Urządzenie upadło głucho na podłogę. Chciałem go przytulić i pocieszyć, ale bałem się o rany. Postanowiłem pójść po apteczkę i opatrzyć mu rany. Martwiłem się, ale również delikatnie zdenerwowałem na siebie. 'Czemu wcześniej do niego nie poszedłem?' Gdy przemywałem mu rany, z oczu dalej leciały łzy
Powtarzał tylko po cichutku : 
- Przepraszam, przepraszam, przepraszam, ...
Gdy było po wszystkim położyłem go do łóżka.
- Przepraszam że wcześniej nie przyszedłem. Wybaczysz mi? - szepnąłem do niego
Ale nic mi nie odpowiedział. Po prostu się odwrócił się do mnie plecami. Wiec posprzątałem wszystko i wyszedłem do siebie.
 Na następny dzień, wstałem rano, zrobiłem śniadanie i zaniosłem je Michaelowi do pokoju. Nadal leżał i się nie ruszał, nawet nie zjadł posiłku. Za każdym razem próbowałem z nim porozmawiać i przeprosić. Ale tylko odwracał się do mnie. Po kilku dniach zacząłem się porządnie irytować. 'Wiem że rodzice umarli, też musiałem sobie z tym poradzić. Ale ile można?' 
Wpadłem do pokoju, a Michael dalej spał. Obudziłem go silnym zrzuceniem kołdry na podłogę. Chociaż miał poranione ciało, nadal był wspaniale wyrzeźbiony. Nic dziwnego, ponieważ grał w koszykówkę i pływał.


niedziela, 4 stycznia 2015

Krwawa miłość

  Morze było pełne krwi. Stałem na środku. Jeszcze gorąca ciecz spływała po mnie. Rozejrzałem się, szukając mojego ukochanego. Zauważyłem jego ciało leżące na lądzie. Podbiegłem do niego, miał wiele ran ciętych. Na jego twarzy gościł ból i cierpienie. Pochyliłem się nad nim. Pomyślałem że nie żyje, ale ogromnie się ucieszyłem że oddycha. Klęknąłem i z wielką delikatnością podniosłem jego głowę. Skłoniłem się, z czułością pocałowałem go. Najpierw delikatnie, później co raz mocniej, namiętniej, lecz z ciągłą delikatnością. Odsunąłem się od niego, kiedy zabrakło mi tchu. Wziąłem go na ręce. I poszedłem przez tłumy leżących trupów.
 Nagle otworzył się przed nami magiczny krąg. Pomyślałem że to niebezpiecznie w jego stanie, ale musiałem spróbować. Kristov mógł w każdej chwili umrzeć. Nie zniósłbym tego. Wkroczyłem w światło, które się ujawniało z kręgu. Poczułem że coś mnie otacza i próbuje mi go odebrać. Nie pozwoliłem na to. Po tym zemdlałem i obudziłem się na miękkim łożu.

Rozejrzałem się, byłem w fioletowym pokoju. Ozdobiony obrazami, umeblowany w sposób jakiego jeszcze nie widziałem. Na półce stało duże, czarne coś (co było telewizorem, jak się później okazało). Nieopodal ustawione były regały z wieloma różnorodnymi książkami. Nagle usłyszałem dźwięk przekręcającego klucza w zamku, zdejmowania butów i głośne westchnięcie. Szybko wyskoczyłem z łóżka i ukryłem się za ścianą. Do pokoju weszła kobieta z długimi blond włosami. Najciszej jak mogłem podszedłem ją od tyłu. Szybkim ruchem ręki zasłoniłem jej ust. Próbowała krzyczeć, ale jeszcze bardziej docisnąłem dłoń do jej buzi. Powoli i z pełnym opanowaniem szepnąłem jej do ucha :
- Posłuchaj mnie, inaczej cię zabiję.

sobota, 3 stycznia 2015

Boli

Przed czytaniem informuje że kolorem różowym jest zapisana prespektywa uke, a niebieskim seme.


 Za dwa dni będzie Wigilia. Kupowaliśmy prezęty z Akim. Chodziliśmy już od dwuch godzin. Namówiłem go na herbatkę. Poszliśmy do stoiska. Hi, hi, hi. Boże, jak ja go kocham. Jest taki męski,  kochany. Hi, hi, hi.
 Zjedliśmy obiad w restauracji. Ku*wa, jak mam mu powiedzieć że chcę się z nim kochać. Może po prostu zaciągnę go do hotelu . Zwiąże go i tyle. Będę go rżnąć aż krew będzie leciała. To jest dobry pomysł.
 Ciekawe co będziemy robić potem. Może pójdziemy do niego do domu, albo do hotelu. Ciekawe jak ma dużego i czy się zmieści. Będzie bardzo bolało, jeśli mnie nie przygotuje. Osobiście wole delikatnie, z miłością. Ciekawe czy mnie kocha?
 Idziemy teraz przez promenadę. Zaraz skręcimy do hotelu.
 Czyli jednak idziemy do hotelu. Szkoda chciałem zobaczyć jego pokój.
 Wchodzimy, prawilnie do hotelu, meldujemy się, idziemy do pokoju i przed wejściem, biorę go na ręce i wnoszę przez wejście do pokoju.
 Rzucił mnie na łóżko. Doznałem małego szoku. Myślałem że będzie dla mnie delikatny. Już dawno nikogo nie miałem.
 Mam nadzieję że go nie przestraszyłem. Ale to i tak nic w porównaniu co chce jeszcze zrobić. Związuje jego ręce za plecami i odwracam twarzą do mnie.
 Wpija się boleśnie w moje usta. Czuje że zaraz bark mi wypadnie ze stawu. Jak to boli... . Próbuje się wydostać ale Aki jest za silny.
 Nie podoba mu się to? Ale jego mina. Wow. Dawno czegoś takiego nie widziałem. Ścisnąłem jeszcze trochę mocniej jego ręce. Coś chrupnęło...
 Boli. Wypadł mi bark z przedramienia. Jak to niesamowicie boli.
 Ejj... co się dzieje? Zemdlał? Poluźniam trochę ręce. Coś ma ramię przekrzywione. Chyba coś mu zrobiłem. Ku*wa musimy jechać do szpitala.
 W podświadomości czuje się niesiony i wkładany do samochodu...
Po chwili jazdy trzymałem go w ramionach, wołając pielengniarkę. Szybko powiedziałem co się stało, ale nie jak. Od razu zawołała lekarza. Zabrali go do jakiejś sali, gdzie nie miałam wstępu.

Dzień dobry.

Dzień dobry. Uprzedzam że blog będzie głównie o tematyce yaoi, ale nie tylko. Postaram dodawać rozdziały systematycznie (ale czasami może mi się to nie udać). Mam nadzieje że opowiadania się spodobają.
Pozdrawiam : jago2209

Ps.
Szczęśliwego nowego roku.😊