Zauważyłem przechodzącą postać. To była ONA, Bambina.
Była ubrana w majestatyczną, szkarłatno-czerwoną suknię. Złociste włosy, mieniące się, splecione w wysokim koku. Spojrzała w moją stronę. Zadziwiające, a zarazem wyjątkowe, było to że oczy miała w dwóch kolorach, jedno zielone, a drugie niebieskie. Stała obok niej Lea, jej morsko-niebieska sukienka doskonale pasowała do jej rozpuszczonych kasztanowo-brązowych włosów. Co chwila je poprawiała, odkrywając zielone jak trawa oczy. Podążyła za wzrokiem Bambiny i uśmiechnęła się. Podszedłem do nich, uważnie obserwowały każdy mój ruch. Skłoniłem się i ucałowałem rączki.
- Witam moje drogie Panie - słyszałem bicie ich serc - Dobrze się bawicie ?
- Jak najbardziej - powiedziała Lea zaczerwieniona
- Może chciałybyście się czegoś napić ?
- Nie, dziękuje - Powiedziały obie w tym samym czasie
- Szkoda, bawcie się dobrze
Kiedy odchodziłem, posłałem im uśmiech "anioła". Wyszedłem z sali, poszedłem do mojego pokoju, mocno otwierając drzwi. Podszedłem do lustra, poprawiłem garnitur, który świetnie podkreślał moje delikatnie kręcone złote włosy, jedno niebieskie i drugie zielone oko.
Nikt by chyba nie pomyślał że mam prawie 500 lat i że jestem mitycznym potworem który...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz