Poznałam go na wystawie obrazów w Rzymie. Artysta miał na imię Leonardo. Brązowe kosmyki jego włosów opadały mu delikatnie na twarz. Oczy, jasno-zielone, były niesamowite, zupełnie ja jego obrazy. Było w nich coś niezwykłego, tajemniczego. Zapragnęłam zobaczyć gdzie tworzy te dzieła sztuki. Podał mi adres swojej pracowni.
Następnego dnia przyszłam pod wskazany numer. Stare mosiężne drzwi, delikatnie się uchyliły, gdy w nie zapukałam. Powitał mnie jeden z najpiękniejszych uśmiechów jakie widziałam. Przywitałam się, i weszłam do środka. Leonardo poprowadził mnie do swojej pracowni. W powietrzu unosił się zapach farby olejnej. Było tam mnóstwo płócien na których widniały obrazy : przyrody, zwierząt, ludzi. Jednak główne miejsce, na sztaludze, zajmował obraz fascynujący, a zarazem intrygujący. Obraz przedstawiał...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz