Tańczyliśmy już dość długo, więc zachciało mi się pić.
- Idę po coś do picia.
Udałem się w stronę baru, nie zważając czy Tom idzie za mną.
Jego wzrok był cały czas mocno wyczuwalny .
- Poproszę mojito.
- Razy dwa.
Oparłem się o bar przodem do alkoholi. Jego ramiona oplotły mnie
i dłonie podparł o blat.
- Nie pozwalaj sobie. – syknąłem i odepchnąłem jego rękę.
Niestety złapał moją dłoń i zatrzasnął w bolesnym uścisku.
- Coś ty taki niedostępny…? – przygryzł płatek mojego ucha.
- Mam chłopaka. – odpowiedziałem wprost
- Nie widzę go tutaj nigdzie, a takiego ciacha nie puszcza
się samego, bo ktoś może go zjeść. – Tom zszedł na szyję, cały czas gryząc { dop.
aut. Jak jakiś wampir…gmrrr… }
Próbowałem go
odepchnąć, ale był za silny. Na szczęście jego uwagę przykuł odgłos szklanek
stawianych na blacie.
- Dla państwa. Coś jeszcze podać?
- Nie dziękujemy. – odpowiedział uprzejmie acz delikatnie
zirytowanym głosem Tom.
- To będzie 15 dolarów. – zacząłem wyciągać pieniądze
- Ja zapłacę. – mężczyzna stojący tuż za mną powiedział,
kładąc pieniądze na kamień.
- Umm..dzięki – wymamrotałem
- Nie ma za co.
Napiłem się najpierw na spróbowanie, było bardzo dobre, więc
spokojnie wypiłem całość. Odstawiłem pustą szklankę i poczułem że muszę iść do
toalety. /Jak ja kocham moje wnętrzności./ Na szczęście była niedaleko, więc
ruszyłem w jej stronę. Kiedy już miałem skręcać, poczułem że świat zaczął się
bujać, straciłem równowagę i upadłbym gdyby nie złapały mnie silne ręce.
- Uważaj, nic ci nie jest?
- Um, nie, dziękuję Tom. Tylko trochę zakręciło się mi w
głowie. Możesz już mnie puścić, chcem iść do łazienki.
- Ohh … ok.
Mężczyzna mnie puścił. Z dotarciem do pisuaru nie miałem
większych problemów, oprócz tego że drzwi mnie zaatakowały. Kiedy skończyłem,
umyłem ładnie ręce i spojrzałem się w lustro.
- Chyba najwyższy czas poszukać Andy’ego. – powiedziałem do
swojego odbicia.
Po tym wyszedłem z pomieszczenia i pociemniało mi przed
oczyma. Czułem jeszcze uderzenie o podłogę i potem czerń.
Tak mniej-więcej wygląda Tom.


