- To będzie twój pokój. Następne drzwi po prawej, jest mój
pokój. – kiedy Zuko to mówił, Abi i Lu spełźli na ziemię i obejrzeli dokładnie
całe pomieszczenie. Zawsze tak robią w nowym miejscu.
- Bezpiecznie – odsyknęli
jednocześnie
- A w ogóle, ile ty masz lat? – głos opiekuna rozbrzmiewał w
moją stronę
- Czternaście.
- Łoł, myślałem że więcej, ja mam dwadzieścia. To zostawiam
cię teraz tutaj, przyjdę o 18 aby cię zabrać na kolację.
- Dziękuje.
Po jego wyjściu rzuciłem się na łóżko. Byłem już zmęczony.
Chciałem się po prostu zdrzemnąć, przestać myśleć o nowych ludziach, nowym
miejscu, jak sobie tu poradzę.
Obudził mnie dźwięk pukana o drzwi. Ea owinęła mi się wokół
karku i ramion. Prowadziła mnie do drzwi.
- Idziemy, na kolację? – powiedział Zuko swoim donośnym
głosem
- Tak, tak już idę.
~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`
- To jest wielgachna
sala, Uważaj – człowiek po lewo, bierz tacę, przesuń się. Ok, bierz to, to i to też. Idziemy do stołu.
- Ardio, poczekaj poprowadzę cię do stołu – zwrócił się do
mnie Zuko i złapał mnie za ramię
W tym momencie zareagowałem instynktownie i odskoczyłem od
jego uścisku, lecz wpadłem na kogoś.
- Ej, co ty robisz? – powiedział mężczyzna z groźbą w głosie
– Uważaj sobie.
- Daj nam go ugryść,
on ci grozi, pozwól nam! – syczeli niecierpliwie Lu i Abi
- Nie, nie wolno wam.
– zwróciłem się do węży na co one mocnie oplotły się wokół mnie
Poczułem pieczenie na policzku.
- Słuchaj co się do ciebie mówi, smarkaczu.
-Zmieniłem zdanie,
jednak możecie, ale macie go nie zabijać.
Chłopcy zareagowali od razu, a przy mnie została Ea.
Słyszałem tylko wrzask mężczyzny. Ponownie poczułem podnoszące mnie ręce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz