czwartek, 19 marca 2015

Ja nie mogę tego...

 - Nie mogę tego zjeść! Po prostu nie mogę! - prawe krzyczał Lizi
- Proszę, tylko jedna kanapkę, proszę. - błagałem go
- Nie, nie mogę.
- Dobra, nie mam już siły, idę do łazienki.
Lizi siedział ze łzami w oczach. Znowu to zrobił, znowu nie chciał jeść. Był anorektykiem, miał mnie, ale nawet ja nie mogłem go zmusić do jedzenia.
Gorąca woda niestety nie dała ukojenia dla zszarganych myśli. Popatrzyłem na swoje nadgarstki i wystające kości miednicze. Stare blizny po nacięciach były prawie nie widoczne. 'Ile czasu już minęło. Już zapomniałem jakie to uczucie.' Umyłem jeszcze włosy i woda przestała płynąć ze słuchawki. Opatuliłem się szczelnie ręcznikiem, ale kiedy usiadłem na łóżku zsunął się z bioder.
'Jestem zmęczony życiem, Lizi znowu nie chce jeść, nie mam już siły.' westchnąłem
Odwróciłem się i przytuliłem się do Liziego. Szepnąłem mu do ucha.
- Zagramy w grę?
- Jaką? - zapytał zaciekawiony
- Za każdym razem kiedy odmówisz jedzenia, ja się potne. - chciał mi przerwać ale mu nie pozwoliłem - Im dłużej nie będziesz jadł tym więcej cięć będę miał i być może kiedyś pociągnę za mocno. To bardzo boli, ale większy ból sprawia mi patrzenie jak ty nie jesz
- Nie..nie mogę. Ty..nie możesz..znowu.. - płakał - Nie chcę..grać w tę grę.
- Nie masz wyboru. Albo zaczniesz jeść albo ja umrę.
'Wiedziałem że go krzywdzę, ale jeśli zwykłe proszenie, błaganie nie pomaga, trzeba podjąć mocniejsze środki.' Wybiegł z pokoju , cały we łzach. To dla mnie też było trudne. Zostałem sam w domu aż do wieczora. Nudziło mi się, więc poszedłem spać.
Obudził mnie płacz dochodzący z kuchni, spojrzałem na zegarek, wskazywał on 5:30. Wstałem niechętnie i powlokłem się do miejsca z którego dochodził odgłos. Widok który zauważyłem, mnie zdziwił. Mój partner siedział z pustym wzrokiem nad płatkami z mlekiem.
- Co się stało kochanie?
- Próbowałem zjeść płatki z mlekiem, żebyś się nie ciął. - wyszeptał - Ale nie mogę się przemóc.
Uśmiechnąłem się. Wziął łyżkę do ręki i nabrałem trochę jedzenia z miski.
- Pomogę Ci. Leci samolocik, leciiii - zacząłem kręcić łyżką jak do małego dziecka - iii doleciał. Ładnie przełykamy, ładnie.
Zjadł prawie całą miskę, jego największy posiłek od tygodnia. Kątem oka zobaczyłem że ma zamiar pójść do łazienki, najpewniej wymiotować. Nie mogłem na to pozwolić. Zaciągnąłem go na moje kolana i wpiłem się swoimi ustami w jego.
Nic nie mówiąc podniosłem go jak księżniczkę  i po chwili upuściłem go na łóżko. Ułożył się na moim torsie.
- Śpij, a jak się obudzisz będę przy tobie. - mruczałem głaszcząc jego włosy.
Kiedy zasnął na dobre, położyłem go obok siebie, poszedłem zapalić papierosa, aby się odstresować. Dla mojego chłopaka musiałem stwarzać pozory silnego, takiego w którym może mieć oparcie. Ale to mnie już przerasta. 'Nie wiem ile jeszcze wytrzymam.' Stałem tak do czasu, aż stwierdziłem że nie można za długo rozmyślać i wróciłem do łóżka.
#Tydzień później#
- Dlaczego to robisz, czemu się mną opiekujesz? - zapytał Lizi przerywając ciszę.
- Bo mi na tobie zależy... - odpowiedziałem na to bez zastanowienia.
/Ta jasne/
Kiedy nic na to nie odpowiedziałem, zrobił niezadowoloną minę.
- Znowu depresujesz*?
- Nie. - po dłuższej chwili odparł - A może tak...nie wiem. Ić sobie*.
Na to również nic nie odpowiedziałem, po prostu go przytuliłem. Trochę się wyrywał, ale wzmocniłem uścisk . Trzymałem go w objęciach tak długo aż jego wszystkie złe myśli zniknęły. Dla niego byłem tylko ja, a on był dla mnie. Łzy zaczęły napływać do jego pięknych oczu, jakby ciało również chciało pozbyć się tych niedobrych emocji.
- Wszystko Jest dobrze, spokojnie, już dobrze. Poradzimy sobie z tym, bo jak nie my to kto, prawda?
- Kocham cię. - wyszeptał z uśmiechem w głosie.
- Wiem, ja ciebie też.

*błędy zamierzone
/ / - myśli Liziego         ' ' - myśli Rina

sobota, 7 marca 2015

Żelki i Nutella

Z okazji jutrzejszego dnia kobiet, chciałabym życzyć wszystkim Paniom wszystkiego najlepszego. Również dołączam do życzeń krótki one-shot.

- Wiesz co? - zapytałem
- Co?
- Mam ochotę na sex i czekoladę. Albo na żelki i czekoladę i sex. Albo żelki i czekoladę w czasie sex'u. Co ty na to? - zapytałem
- Z chęcią.
- Serio?
- Serio.
- To idę po czekolade i żelki. - zakręciłem zachęcająco tyłeczkiem
- Tylko się pośpiesz, nie będę długo czekał. - pogonił mnie Asbivael
Usiechnąłem i popędziłem do kuchni po Nutellę i Gumisie. Po chwili byłem już w ramionach ukochanego. Usmarowałem sobie palce czekoladowym kremem, którymi przejechałem po twarzy Asa. Nie był tym za bardzo zachwycony ale szybko to zlizałem co mu się bardziej spodobało. Nie musieliśmy ściągać ubrań ponieważ, po domu, chodzilismy w samych bokserkach. Tak było po prostu wygodniej. Jego ręka wędrowała po moim ciele. W czasie kiedy zaprzestał tę czyność, zsunął moje i jego bokserki, a ja wcinałem gumisie ułożone na jego obojczyku. Przy okazaji zrobiłem mu malinkę. Usadowił mnie na jego udach, tak że oboje siedzielismy do siebie przodem. Przybliżyłem się do niego chcąc go czuć bardzo blisko siebie. Moja reka zawędrowała ku jego penisowi, a jego ręka ku mojemu. Zrobił mi kilka nowych, czekoladowych malinek. Ruszaliśmy nimi dopóki oboje nie doszlismy, złączając się w namiętnym i głębokim pocałunku. Wstałem z zamiarem umycia się ze spermy, ale Asbivael przeszkodził mi nie puszczając mojej ręki. Ułożył mnie na plecach na kanpie. Zaskoczyło mnie to że zaczął zlizywać nasienie. Nigdy czegos takiego nie robił. Ale to było nowe i trochę łaskoczące uczucie, więc mu na to pozwoliłem. Po chwili zacząłem się domyślać dlaczego to robi.
- Znowu to nagrywasz? - zapytałem
- Yhmn. - "odpowiedział" nie zaprzestając czynności.
- Dla siebie czy dla kogoś innego?
- Dla siebie ale chyba zrobię kopie i dam Leviacie. - skończył już, a ja zacząłem zajadać się żelkami i Nutellą
- Czemu jej?
- Bo jutro jest dzień kobiet i kiedyś mówiła że chciałaby zobaczyć nas w akcji.
- Aha - odpowiedziałem obojętnie
- Nie przeszkadza ci to?
- Jeśli to ma być dla Leviaty, to nie.
- To idę szykować prezent - powiedział wstając
Pocałował mnie w czoło. Ubrałem bokserki i zacząłem oglądać film pod tytułem "Lot nad kukułczym gniazdem" który dopiero się zaczął.


czwartek, 5 marca 2015

Klątwa królowej śniegu.

Jest to opowiadanie które napisałam na lekcje polskiego w 1gim. Jest to równeż zbiór bajek, baśni spojone w jedną całość.

 Za górami za lasami, wkraine wiecznego mrozu, mieszkała dziewczyna mająca zostać Królową Śniegu.
   Była z tego powodu bardzo nieszczęśliwa, ponieważ prastara legenda głosiła że : "Każda Królowa Śniegu musi zabić jednego z poddanych. Jeśli ktoś inny się sprzeciwi, zabić trza też i jego, inaczej umrze królowa." To była klątwa rzucona przez króla za zdradę żony z poddanym. Niestety los chciał żeby to właśnie ona również dokonała tego czynu.
Pewnej nocy wymknęła się z zamku, aby zaciągnąć rady u pewnego, starego mędrca. Gdy weszła do jego chatki staruszek powitał ją uśmiechem i zapachem suszonych ziół. Usiadła przy dużym, okrągłym stole i zaczęła opowiadać o jej problemie. Staruszek odpowiedział : "Jest jeden sposób, aby przełamać klątwę. Trza pójść do zakazanego lasu, gdzie mieszkał smok i nocna mara, które strzeżą wejścia do kryjówki demona potrafiącego zdjąć klątwę. Jednak, coś za coś, każdemu trza dać rzecz mającą dla nich wartość." To była bardzo niezwykła przepowedź, ale zapamiętała ją sobie. Tak więc, na następny dzień, wyruszyła w podróż.
Szła bardzo długi czas i już trochę zgłodniała i wzięła kromkę chleba. Nagle przed nią pojawiła się staruszka prosząca o coś do jedzenia. Dziewczyna miała dobre i czyste serce, więc dała jej chleb. W zamian babulka powiedziała Lilji (bo tak miała na imię dziewczyna), żeby wzięła cokolwiek chce z jej koszyka. Po naleganiach starszej kobiety, zgodziła się i dostała mały kamyczek świecący w ciemności. Podziękowała i poszła dalej.
Słońce zaczęło znikać z horyzontu więc zdecydowała się przystanąć na naoc przy rzece aby napełnić tobołek z wodą. Zaczęła przygotowywać się aby móc spokojnie spać, gdy z oddali usłyszałacichy głosik. Choć była zmęczona, z zaciekawieniem, podeszła do jelenia i ujrzała, że jeden z jego zakilnował się pomiędzy gałązkami drzewa. Uwolniła go i spostrzegła że zwierze jest całe białe, ozdobiony złotem i srebrem. Jego widok zapierał dech w piersiach, był oszamiałający. W podzięce za pomoc podarował jej złoty łańcuszek, który nosił na rogach, pokłonił się i pobiegł w siną dal. Tak więc nieco zdziwiona dziewka poszła do miejsca gdzie zostawiła swoje rzeczy i poszła spać.
Następnego dnia wstała skoro świt i kierowała się w stronę zakazanego lasu. Było to miejsce porośnięte wielkimi drzewami i krzakami. Plącza z drzew wyglądały jak ogromne sieci pająków.

środa, 4 marca 2015

Uwaga.

Jeśli ktoś chciałby być powiadamiany o nowych rozdziałach osobiście, proszę o kontakt na GG pod numer 53180518. Albo pod e-mail jago2000@vp.pl (ale za często na poczte nie wchodzę więc bardziej na GG) ;D

Jeśli chodzi o nieregularność wstawiania postów to powód jest prosty : najpierw wszystko piszę na kartkach, a dopiero później na komputer. Staram się, ale nie zawsze wychodzi. Wiem że to suche wymówki ale ja naprawde angażuje się w wiele spraw związanych nie tylko ze szkołą.
Mam jeszcze mentalnego i twórczego doła przez bardzo małą ilość komentarzy. Ale i tak dziękuje wszystkim któży zainteresowali się tym blogiem.