W czasie kiedy Zoriel zakładał mi szwy, zaczęło się przepytywanie. 'Dlaczego to zrobiłem? Czy może mi jakoś pomóc?'
A ja tylko siedziałem spokojnie i odpowiedziałem na pytania. Nastała chwila ciszy, którą przerwałem pytaniem:
- Kim jest ten facet z długimi platynowymi włosami w białym kitlu?
- Nazywa się Layle, jest moim przyjacielem i był pacjentem.
- A dlacz...? - zapytałem z dawno nie wyrażaną ciekawością.
- Nie mogę Ci tego powiedzieć, tajemnica zawodowa, ale bywa dość często w tym szpitalu, więc może sam się go zapytasz?
- Ok, dzięki. - odparł widząc skończony zabieg
- Nie ma za co. Ale następnym razem tego nie rób, nawet w imię nauki, bądź ciekawości. Jeżeli coś będzie się działo możesz zawsze przyjść i porozmawiać.
- Jeszcze raz wielkie dzięki. A przy okazji dasz mi swój numer telefonu, tak na wszelki wypadek.
- Rozumiem.To sobie zapisz...
Wróciłem jeszcze na chwile do domu po plecak i szybcikiem do szkoły. Zatrzymałem się. 'Po co tam w ogóle idę? Żeby się nade mną znęcali, obgadywali, mam już tego dość. Wracam do domu i idę do kina.' Przebrałem się w luźną bluzkę na ramiączka, z napisem "Make love, no war". Szary sweter i ciasne krwisto-czerwone spodnie, idealnie do niej pasowały. Nucąc pod nosem: "Był sobie król, był sobie paź, i była też...".
Zatrzymałem się w parku, podziwiając panoramę miasta. Dawno tego nie robiłem, dużo się tu zmieniło, jest więcej drapaczów chmur. Stałem tak jeszcze może 10-15 minut. Następnie zwróciłem się w stronę kina. Wybrałem film o tytule "V jak vendetta". Seans był świetny. Sale dzieliłem jedynie z pięcioma osobami. Zadowolony poszedłem do galerii. Było nawet dużo ludzi jak na piątek, wczesnym popołudniem. Chodziłem po sklepach, przymierzałem kilka ubrań w tym bluzę z dużym kapturem. Po wyjściu z budynku zrobionego w większości ze szkła, udałem się w drogę do domu. Słońce już częściowo zaszło za horyzontem. Obok mnie przemieszczały się z dużą prędkością auta. Nadgarstek zaczął pulsować tworząc promieniujący ból do ramienia od wewnętrznej strony ręki. Oparłem się o ścianę i ukucnąłem. Siedziałem tak z 2 minuty i podjechała do mnie kobieta na czerwono-czarnym motorze.
- Co się dzieje? - zapytała, niskim jak na kobietę, głosem
- Nic, tylko boli mnie ręka, to naprawdę nic takiego - kłamałem
- Wsiadaj, zawiozę cię do szpitala, nie przejmuj się i tak miałam tam jechać - wytłumaczyła widząc zdziwienie malujące się na mojej twarzy.
Przedstawienie musi trwać. Wszystko się może walić, serce Ci pęka, a Ty pudrujesz twarz, uśmiechasz się i grasz.
sobota, 7 lutego 2015
Czy znasz ludzkie uczucia? cz.2
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz