Chłopak siedział samotnie w pierwszej ławce. Został przeniesiony do naszej szkoły po bójce z innym chłopakiem.
Jego krótkie włosy przygolone po bokach, jasne błękitno-diamentowe oczy. Kiedy się przedstawiał usłyszałem rozbrzmiewający, chropowaty jak po papierosach głos. Miał podłużną bliznę na brwi i inną przechodząca pionowo przez usta. (Ale nie tak po środku tylko trochę po boku.) Nie wyglądał przyjaźnie.
Lekcja zaczęła się, więc poszedłem na swoje miejsce na koniec klasy. Mój azyl. Jednak jedyne wolne miejsce przede mną, które oczywiście on musiał zająć.
Zajęcia prowadzone przez nauczycielkę były ciekawe. Temat o husarii po prostu nie mógł być nudny. Dzwonek zaskoczył wszystkich.
- Na następnej lekcji jest kartkówka z dwóch ostatnich lekcji. - powiedziała głośniej nauczycielka. Grupowy jęk przemierzył klasę.
- Jeśli ktoś słuchał to nie ma problemu.
Tylko Natan nie protestował. Po prostu spakował się i powolnym krokiem wyszedł z sali. Chciałem z nim porozmawiać, ale nie przemogłem się. Stałem jak debil w sali obserwując jak idzie on przez szkolny dziedziniec.
Do domu wróciłem względnie wcześnie, około siedemnastej.
Byłem zmęczony natłokiem myśli. Musiałem jednak powtórzyć na kartkówkę, więc włączyłem muzykę, podręcznik otworzyłem na odpowiednich stronach.
Kiedy skończyłem, zacząłem robić się głodny. Poszedłem do kuchni i zrobiłem sobie obiad. Uwielbiam gotować. Posiłek składał się z ryżu, warzywek i mięska. Kocham mięsko.
Mój przyszły chłopak lub dziweczyna też powinien kochać mięsko. <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz